Love Story ..

I ` d Give You All I Have ..

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Usuwam Bloga !


Przepraszam , miałam w planach pisać to tylko i wyłącznie dla siebie , ale chciałam poznać też opinię innych . Ale jeżeli tak trudno jest wstawić jeden komentarz , to ja dziękuję . Wiem , wiele osób już zwracało na to uwagę i mają rację . Staram się i chcę aby ten blog wywierał uczucia tam opisane . Ale jeżeli nie mam komentarzy i niewiem czy umiem pisać , to po co to w ogóle robię ? Smutno mi z tego powodu . Dlatego , usuwam wszystkie notki i będe pisać o moim dotychczasowym życiu , ponieważ nie mam się komu wygadać i wyżalić . Brakuje mi tego . Jeżeli chcecie , abym pisała dalej , wystarczy jeden komentarz . Bardzo mi na Was zależy i nie chcę tego robić , ale chciałabym również poznać waszą ocenę ..
10.02.2012 o godz. 20:27

2 . I don ` t leave you ..


song ♥


Siedziałam w pokoju gościnnym , z ciepłą herbatą w ręku , przed kominkiem . Rozmyślałam o życiu . Niewiem czy wspominałam , ale od tygodnia mieszkam u Justina i jego mamy - Pattie . Przeprowadziłam sie wraz z nimi do Atlanty . Bardzo się starają abym miała wszystkiego pod dostatkiem , lecz mi brakuję tylko osoby która mogłabym mnie pocieszyć .. Choć mogłabym powiedzieć że Justin jest właśnie tą osobą . Codziennie do mnie zagląda i pytaa jak się czuje . Nie mam ochoty na nic , nie odzywam się odkąd tu mieszkam . Nie widzę takiej potrzeby .. Jestem im ogromnie wdzięczna , ale boję się że zabieram im tylko czas . Dowiedziałam się , że Pattie , bo tak kazała na siebie mówić , chcę mnie zaadoptować , nie mam ku temu żadnych zastrzeżeń . Świetnie mi się z nimi mieszka . Choć znam Justina od tygodnia to już jest moim najlepszym przyjacielem . Wczoraj byłam na pogrzebie mojego brata - Mike . Tak , moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym gdy miałam 4 lata . Nie pamiętam ich dobrze , jak przez mgłę . Zostały mi po nich fotografię , lecz spłonęły wraz wszystkim co miałam . Od tamtej pory mieszkałam z bratem . Był moim najlepszym przyjacielem i najlepszym bratem pod słońcem . Głuchą ciszę przerwało cichę pukanie . Justin po cichu wszedł do pokoju . Usiadł obok mnie .
- Jak się czujesz ? - szepnął z nadzieją że w końcu odpowiem .
Uśmiechnęłam się lekko , co miało oznaczać że nieźle .
Westchnął ciężko .
- Melodie , nie możesz się tak zamknąć w sobie .. Wiem , jest ci bardzo ciężko , ale musisz wziąć się w garść . Wierzę w Ciebie i nie dam ci się tak poprostu poddać bez walki .
Przez chwilę trwaliśmy w ciszy .
- Dziękuję , ale .. nie dam rady bez niego . - i rozpłakałam się na dobre .
Od razu mocno mnie przytulił .
- Wiem , że brakuje ci Mike , ale on jest z tobą cały czas , w twoim sercu i umiśle . On naprawde nie chce żebyś cierpiała , widocznie tak mu było pisane .Nie zostawie cię , pamiętaj . - mówił półszeptem głaszcząc mnie po plecach .
Wtuliłam się w jego koszulkę i zaszlochałam cichutko . Justin zaczął mną kołysać i uspokajać . Po długiej ciszy cicho szepnęłam .
- Dziękuję .
- Za co ? - odpowiedział zdezoriętowany .
- Niewiem , za wszystko ..

* Następnego Dnia .

Obudziłam się w objęciach Justina . Przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek wiszący nad kominkiem . No taak - 8.48 . Delikatnie wyplątałam się z objęć przyjaciela , rozprostowałam nogi i otuliłam go kocem . Udałam się do pokoju po nowe ubrania i od razu poszłam pod szybki prysznic . Odświeżyłam się i ubrałam . Wyprostowałam moje kasztanowe włosy i ułożyłam je w niedbałego warkocza , opadającego na lewe ramię . Usiadłam na łóżku i wzięłam do ręki zeszyt . Wyciągnęłam piórnik , zaostrzyłam ołówek i zaczęłam szkicować twarz Justina . Niewiem dlaczego , ale nie powiem podobał mi się i świetnie mi się go malowało . Bardzo skupiłam się na zadaniu i nie zauważyłam że ktoś cicho puka do pokoju . Zamknęłam zeszyt , zaznaczając wcześniej palcem stronę na której skończyłam szkicować .
- Proszę . - powiedziałam .
Justin wszedł do pokoju już odświeżony i ubrany . Uśmiechnął się .
- Cześć . - powiedział . - Jak spałaś ?
- Hej . Nieźle . - uśmiechnęłam się szczerze .
- Co robisz ? - zapytał siadająć obok mnie .
- Nudzę się i myśle .
- Może wybralibyśmy się na spacer ? Oprowadziłbym cię po Atlancie . - zaproponował z entuzjazmem .
- Jasne . Ale możesz zaczekać minutkę ? - jego humor mi się udzielił .
- Oczywiście .
Wstałam z łóżka i chciałam odłożyć zeszyt do szuflady , zeszyt wypadł mi z ręki i po pokoju rozsypały się wszystkie moje rysunki . No ładnie , Melodie ! No ładnie ! Szybko zabrałam się do zbierania kartek . Kiedy miałam podnieść ostatnią , ktoś szybkim ruchem wziął ją przede mną . Justin otworzył szerzej oczy .
- Dziewczyno ! Masz ogromny talent . - wykrzyczał zafascynowany obrazkiem który malowałam kiedy spędzałam pierwszą noc w Atlancie . Przedstawia on samotną dziewczynę na środku niewielkiej polanki , w której oczach widać przerażenie i ból .
- Nie no coś ty . To tylko tak z nudów . to w sumie nic takiego . - Tłumaczyłam się .
- Co ty gadasz ? To jest genialne ! - odparł podekscytowany . - Powinnaś rozwijać swój talent . - powiedział już zupełnie cicho .
Oddał mi kartkę i spowrotem usiadł na łóżku . Usiadłam obok niego i milczeliśmy . Niewiem ile tak siedzieliśmy , ale nie przeszkadzało mi to . Dobrze było mi czuć jego obecność ..

~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.`

No i jest rozdział 2 : D
Wiem , straasznie krótki , ale bardzo się nad nim napracowałam . Chciałam by był wyjątkowy , a po za tym na początku nie miałam żadnych pomysłów ; ) Tak , więc zapraszam do komentowania i mam nadzieje że spodoba Wam się , tak samo jak Mi ; d Dziś WOŚP ; ) Ktoo był ? I chciałam powiedzieć że przykro mi z powodu Justina i kłótni z jego przyjacielem Chaz ` em .

Chłopaki ! - #STOPHATE

Kocham Was . < 3
08.01.2012 o godz. 21:21

Święta ! ♥


piosenka ♥ ..


Chciałam Wam życzyć wesołych , szczęśliwych i spokojnych świąt . < 3 Boże Narodzenie to czas wspólnego spotkania z rodziną i spędzania z nią czasu . Mam nadzieję że dobrze spędzicię ten czas . ; ) I oczywiście cudownych prezentów życzę . Sama już sie doczekać nie mogę . Udanego Sylwestra ; D Szczęśliwego Nowego Roku , mam nadzieję że ten rok przyniesie mi jak i rówinież Wam szczęśliwe chwilę w otoczeniu przyjaciół i najbliższych i jak najmniej popełniania bezmyślnych i nieprzemyślanych błędów . Nad następnym rozdziałem pracuję , chcę aby był wyjątkowy ;d , Powiem Wam szczerze że tee święta będą inne niż zwykle . Wogóle ich nie czuję ; ( Zero śniegu , i zero magii świąt , poprostu tego nie czuję ; < Niewiem dlaczego , a chciałabym .. ; (

Także Radosnych Świąt !

#nevergiveup ♥
23.12.2011 o godz. 19:42

1 . `What's Happened ?

piosenka < 3 .

Niewiem ile czasu minęło od dostarczenia mi tej wiadomości . Niewiedziałam co się wokół mnie dzieje . Nie obchodziło mnie to teraz , liczył się on .. Gdyby nie to zdarzenie , wszystko byłoby idealne , teraz wszystko się zmieni . Już nienawidzę swojego życia i siebie . To moja wina , ja na to pozwoliłam . Powoli podniosłam się i chwiejnym krokiem ruszyłam przed siebie . Niewiem dokąd zmierzałam , chciałam być jak najdalej od tego przeklętego miasta . Usłyszałam krzyki i nawoływania . Odwróciłam się i momentalnie świat się zatrzymał . Biegł w moją stronę z zatroskaną miną . Podbiegł do mnie .
- Wszystko w porządku , Melodie ?
Zamarłam .
- Skąd znaasz moję imię ? - spytałam niedowierzając i jednocześnie pociągając nosem .
- Co się stało ? Nic ci nie jest ? Dlaczego płaczesz ? - Zasypał mnie milionem pytań , ignorując moje .
- Mam wiele powodów .
- Odwiozę cię do domu .
- Nie , nie ma mowy . Poprostu idź już sobie .
- Ale Savanah ! Ja chcę ci pomóc ! Nie rozumiesz ?
- Jeżeli chcesz mi pomóc to odejdź , musisz kontynuować koncert .
- Nie ma mowy . - rzekł stanowczo . - Odwioze cię do domu .
- Dobrze , skoro tak chcesz . - poddałam się .
- Gdzie mieszkasz ?
- Wall Street 46 ( nazwę sama wymyśliłam , albo może taka istnieje , niewiem XD )
- Dobrze . - wziął mnie na ręce i zaczał iść w strone lśniącego , czarnego Lambogini . Podobało mi się to , niewiem dlaczego nie zaprzeczyłam . Wtuliłam się w jego tors i poczułam .. taki spokój i taką błogość . Nigdy się tak nie czułam . Czekoladowooki delikatnie postawił mnie na ziemi . Otworzył przedemną drzwi , następnie obszedł samochód i po chwili znalazł się na miejscu kierowcy . Trwaliśmy w ciszy przez kilka minut .
- Dlaczego wtedy poprostu wybiegłaś ? - zapytał po chwili .
- Mówiłam ci już . Mam swoje powody , nie chcę o tym gadać . - ukradkiem wytarłam lecące łzy . Pewnie to zauważył , ponieważ zjechał na pobocze , zgasił auto i zaczą mnie badać wzrokiem . Wzrokiem współczucia .
- Nie musisz tego robić , nie musisz się nademną litować . Dam sobie radę . Nie potrzebuje litości . - wyszeptałam .
- Nie robie tego z litości . Rozumiesz ?
- To dlaczego to robisz , co ? - wykrzyknęłam , po czym odwróciłąm głowę tępo wgapiając się w szybę .
- Sam niewieem . Tak poprostu . - odparł po chwili .
Oboje zamilkliśmy .
- Możemy juuż jechać ? - spytał niespodziewanie .
Nie odpowiedziałam . Chyba uznał o jako odpowiedź twierdzącą , ruszył w drogę .

***
Zanim się obejrzałam byliśmy na mojej ulicy . Zamknęłam oczy , powstrzymując łzy . Justin zaparkował .
- Jesteśmy , ładny masz dom .
Otworzyłam oczy i ujrzałam prześliczny kremowy domek , z mnóstwem różnokolorowych kwiatów w ogródku . Był taki zadbany i uroczy ..
- Co się stało z tamtym ? Pewnie właściciele bardzo to przeżyli . - Justin wskazał na zniszczony i spalony dom , który jeszcze dogaszali strażacy . W tym momencie pękłam .
- Muszę ci o czymś powiedzieć .. Nie mieszkam tutaj , w tym uroczym domu . Mieszkam , a raczej mieszkałam tam . - Wskazałam dom który właśnie spłoną . Odwróciłam się do niego plecami , żeby niewidział moich łez .
- Jestem sierotą - szepnęłam ..

~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~

No i jest pierwszy rozdział : D
Mi się okropnie podoba , bardzo się cieszę że w końcu dopadła mnie wena ; D Kocham Was < 3 Komentarze mile widziane ; *
14.12.2011 o godz. 18:37

Zachęcam do czytania niesamowitego bloga ! ; D Polecam , mi osobiście bardzo się podoba . Mam nadzieje że Wam też ; d Zapraszam do komentowania ; )

http://twilightsparkle.bloblo.pl/

< 3
Tagi: : )
14.12.2011 o godz. 14:55

Prolog .

Próbując dostać się za kulisy , rozpychałam się łokciami na wszystkie strony . Dziewczyny które mijałam obrzucały mnie pełnym zazdrości spojrzeniem . Słyszałam swój przyśpieszony oddech i tysiące dziewczyn wykrzykujące jego imię . To co teraz czułam , trochę rozkojarzenie , ale też radość i nieświadomość tego co się właśnie stało , przepełniało mnie od stóp do głów . Znajdowałam się u celu . Pozostało mi tylko czekać na mój moment . Ochroniarz stojący z tyłu pchnął mnie lekko ku scenie . Spojrzałam na niego ze zdenerwowaniem w oczach , a on odpowiedział mi ciepłym uśmiechem . Odetchnęłam głęboko i wolnym krokiem ruszyłam w kierunku wysokiego krzesła barowego . Momentalnie oślepiły mnie blaski fleszy , a zagłuszyły piski dziewczyn . Usadowiłam się wygodnie na krześle . Zabrzmiały pierwsze dżwięki piosenki One Less Lonley Girl . Moje serce podskoczyło aż do gardła . Stres dawał się we znaki . Kolana jak z waty , trzęsące się ręce , wiem typowe dla każdej wielkiej fanki . Ale moje uwielbienie polegało na podziwie . Nie ze względów zewnętrznych . Chodziło mi właściwie o to , co ten chłopak osiągnął , ile przeszedł i byłam bardzo ciekawa czy to docenia .. Prócz tego , jak zresztą każdej dziewczynie nadzwyczajnie podobał się .. Para uniosła się nad sceną i pojawił się on .. Jego głos dawał ukojenie moim uszom . Cały czas śpiewając powoli kierował się w moją stronę . Gdy był na tyle blisko , abym mogła poczuć jego oddech na szyi , opuszkami palców dotknął delikatnie mój policzek . Patrzyliśmy sobie w oczy , widziałam te radosny iskierki . Moja dłoń spoczęła na jego rozgrzanej ręce . Trwaliśmy tak chwilę . Magiczny moment niestety przerwały wibracje w prawej kieszeni moich spodenek . Przecierz jestem na środku sceny , nie mogę teraz odebrać .. Justin odszedł , by zatańczyć układ . Postanowiłam odczytać wiadomość . Dyskretnie wyjęłam telefon . Otworzyłam esemesa i przeczytałam treść . Mój oddech przyśpieszył jeszcze bardziej , a do oczu napłynęły mi łzy . Spojrzałam na chłopaka , który właśnie kierował się w moją stronę z bukietem idealnie czerwonych róż . Patrząc na niego , szepnęłam ciche " Przepraszam " i zbiegłam ze sceny . Biegłam w stronę drzwi , moje włosy przyklejały się kolejno do moich mokrych od łez policzków . Odwróciłam się jeszcze ostatni raz .. Chłopak stał na środku sceny z zdezoriętowaną miną , przestał śpiewać . Szybko wybiegłam na dwór . Na dworze padał siarczyst deszcz . Moje długie , kręcone , kasztanowe włosy zdążyły już się zmoczyć . Tak samo jak reszta ubrań . Usiłowałam złapać taksówkę , ale na marne . Oparłam się o latarnie i bezwładnie się po niej osunęłam . Schowałam twarz w dłoniach . Moje szlochy zapewne było słychać aż na końcu ulicy . Nie wiedziałam co począć ..

~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.

No i jest Prolog < 3 Niewiem jak Wam ale ja jestem z siebie dumna . ; 3 Zaczęcam do komentowania ; D

# Kocham Was ., ;3
13.12.2011 o godz. 21:06

Czeeść Wszystkim ! ; * Powracam X - D . Złapała mnie wena , ale na nowe opowiadanie . Niestety , na tamto nie mam już ani jednego pomysłu -.- Ale nie martwcie się , nowe będzie zupełnie inne i mam nadzieje że spodoba się Wam tak samo jak Mi . < 3 . Kocham Was i myślę że we mnie nie zwątpiliście i że nadal mogę na Was polegać i liczyć < 3

# Bardzo Mi Was Brakowało . ; 3
13.12.2011 o godz. 20:58

Otóż , kochane jak wiecie zapewne jutro zaczyna się szkoła ! Wrr , jak ja tego nie cierpię ! < 3.
Pierwsza sprawa dotyczy moich rozdziałow . Postaram dodawać je najczęściej jak tylko zdołam ! Mam nadzieję że lekcje mnie nie przytłoczą ! < 3. Gdyby rozdziałów przez długi czas nie było , to wybaczcie ! < 3.
Druga sprawa . Kiedy któraś z was będzie dodawała notki , bardzo proszę o wiadomość z informacją . Poprostu zakładam że nie będe miała już czasu na latanie od bloga do bloga i sprawdzanie czy ktoś dodał coś nowego .
Trzecia sprawa . Pamiętajcie że Waas Kocham i mam szczerą nadzieję że Was nie zawiodłam . Nie zapomnijcie o mnie ! ;**
31.08.2011 o godz. 17:58

Czytelniczki !

Prosiłabym z całego serca abyście weszły na tego bloga ! Dziewczyna postanowiła założyć akcję BELIEBERS HELP BIELIEBERS , prosiłabym abyście pomogli Monice Stawińskiej o której dowiecie się więcej wchodząc na bloga Kasi . Jeśli macie choć trochę współczucia to pomożecie !
Mam nadzieję , że tak . Ja już zaczynam działać ! < 3. Kocham Was ! ;*
Tagi: Informacja .
20.08.2011 o godz. 17:06

14 Rodział .


Obudziło mnie światło słoneczne wpadające strumieniami do pokoju . Domyśliłam się że Justin głaszcze powoli mój policzek . Mruknęłam z zadowolenia , poczym uśmiechnęłam się nadal mając zamknięte oczy . Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam Justina nachylającego się nademną . Uśmiechał się lekko , wciąż trzymając ręke na moim policzku .

- Dzień Dobry .
- Dzień Dobry . - odpowiedział mi z uśmiechem .

Zaniosłam swoje zwłoki do łazienki i wykonałam poranne czynności . Wzięłam krótki ale bardzo przyjemny prysznic , podkręciłam i wysuszyłam włosy , zrobiłam mocny makijaż .Pośpiesznie wcisnęłam na siebie wcześniej przygotowane rzeczy i wyszłam z pomieszczenia . Justin siedział na łóżku i oglądał jakieś zdjęcie . Nawet nie zauważył kiedy do niego podeszłam .

- Emm , przepraszam . Nie powinienem . - odparł zmieszany i oddał mi zdjęcie . Byłam tam ja i mój tato . Smutek ścisnął mi serce .
- Nie , nic się nie stało . - odparłam cicho i powróciłam do przyglądania się fotografii .Mój tato zmarł kiedy miałam zaledwie 12 lat . Niedługo minie rocznica jego śmierci . Byłam przy nim kiedy odchodził . I pozwoliłam mu tak poprostu odejść . Ja ! Byliśmy bardzo bliscy , na zdjęciu miałam 9 lat . Dzień w którym tato dowiedział się że choruje . Jeszcze przed tym zorbiliśmy sobie właśnie to zdjęcie .

- To twój tato , tak ? - Moje rozmyślania przerwał niepewny głos Justina . Kiwnęłam głową . I opowiedziałam mu całą historię . Był tym wstrząśnięty . Przytulił mnie i szepnął.
- Nie masz prawa się obwinać ! To przecież nie Twoja wina . Przykro mi że tak się stało , ale on nadal jest z Tobą . Tutaj . - W tym momenci dotknął miejsce w którym znajduje się serce . Bez wahania pocałowałąm go zachłannie . Odłożyłam zdjęcie i pociągnęłam Biebera na dół . Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na spacer do parku .

~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.

Siedzieliśmy na drzewie . Justin trzymał w ręku scyzoryk . Zaśmiałam się .

- Nie możliwe że chcesz wyciąć nasze inicjały na drzewie . - Znów się zaśmiałam .
­- Tak , chcę . - skwitował . - Teraz mi powiedz , pierwszą literę drugiego imienia . - uś­­­­­miechnął się , a ja westchnęłam przez cichy śmiech .
- L . { Leila } . - Justin wrył nasze inicjały i zamknął je w koślawym , ale uroczym serduczku .

~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.

Przez całą drogę do domu śmialiśmy się i wygłupialiśmy się , a ludzie przechodzący obok patrzyli na nas z zaciekawieniem . Stanęliśmy pod moim domem .

- Zamierzasz kiedyś pomieszkać u siebie w domu ? - zapytałam , śmiejąc się .
- Wyganiasz mnie ? - zapytał ze smutkiem .
- Głuptasie , oczywiście że nie ! Ale twoja mama już pewnie nie pamięta jak wyglądasz . - zaśmiałam się a Justin zawtórował mi .
- No to widzimy się później . - pocałował mnie i odszedł .

Weszłam do domu i postanowiłam pogadać wkońcu z bratem i z Jass . Zadzwoniłam do niej , ale okazało się że wyjechała do babci na 2 tygodnie . Zasmuciła mnie ta wiadomość , ale spróbuje przeżyć bez mojej wariatki . Uśmiechnęłam się pod nosem i skierowałam się do pokoju Johnah . Rozmawialiśmy długo , brat przypomniał mi że za pare dni przyjeżdża jego dziewczyna . Dowiedziałam się że ma na imię Sheetal . Imię mi się spodobało . Usłyszałam dzwonek do drzwi , pobiegłam otworzyć i w drzwiach ujrzałam nieziemskiego Justina . Zaczęłam się śmiać , a on patrzył na mnie pytająco .

- W półorej godziny zdążyłeś pomieszkać ? - mówiłam przez śmiech . Uśmiechnął się uwodzicielsko i skinął głową . Pociągnęłam go za ręke do mojego pokoju . Położyliśmy się na łóżku i rozmawialiśmy śmiejąc się , co teraz bardzo często robiliśmy . Rozmawialiśym jak to będzie z nami za pare lat . Justin śmiał się ze mnie , dlatego że powiedziałam mu że chcę zostać archtektem .Tak , właśnie , interesuje mnie ten zawód . Przynajmniej miałam jakieś plany na życie . Nasze zabawne rozmowy przerwał Johnah wołając mnie na dół . Ktoś mnie odwiedził . Wstałam z łóżka i pociągnęłam Justina za mną . Schodziłam cały czas patrząc na mojego wybranka . Dotknęłam poręczy i powoli skierowałam się na dół . Oniemiałam .. Moim oczom ukazał się latynos o zielonych jak trawa oczach , ciemnej , wręcz brązowej karynacji i dobrej budowie . Uśmiechnęłam sie szeroko . Podbiegłam do gościa i rzuciłam mu się na szyję . Zrobił ze mną 2 obroty , takie jak się robi w filmach .: >
- Andre ! - pisnęłan ze szczęścia . - Co ty tu robisz ?!
- Przyjechałem do Ciebie . Co nie cieszysz się że mnie widzisz ? . - Jego głos dawał ukojenie moim uszom , a jego akcent zawsze mnie rozbawiał .
- Oczywiście że się cieszę . Bardzo tęskniłam. Tyle rzeczy mam ci do opowiedzenia ! Ale najpierw musze Ci przedstawić .. - Wypowiadając to zdanie obróciłam się i spojrzałam na Justina . W jego oczach widać było lekki smutek . Widząc to , podeszłam do niego i pocałowałam namiętnie . Od razu jego twarz rozpromieniła się . Kontynuowałam . - To mój chłopak , Justin . Justin , to mój kuzyn Andreas , ale wszyscy mówią na niego Andre .- Chłopcy podali sobie dłonie i uścisnęli ją ze szczerym uśmiechem . Andre i Justin bardzo szybko się zaprzyjaźnili , śmiali się razem i wygłupiali . Miło było patrzeć na ich roześmiane twarze . Siedziałam wtulona w Justina . Zmorzył mnie sen ..

___________________________
No i macie 14 rozdział . :D
Mamy też nowego bohatera .

Andreas Mercado - ma 17 lat . Urodzony w Hiszpanii , jest hiszpano-amerykaninem . Obecnie zamieszkuje w Nowym Orleanie wraz z matką - Maribel i ojcem - Edvardem . Kocha Rose jak młodszą siostrę , uwielbia spędzać z nią czas . Johnah traktuje jak najlepszego przyjaciela , choć różnica wieku jest dosyć duża . Wywodzi się ze szlacheckiego rodu . Interesuje się grą na gitarzę i gra w piłkę nożną . Jest najpopularniejszy w szkole , ale nie jest jakimś tam rozpuszczonym dzieciakiem .

Pamiętajcie że Was Kocham ! < 3. Proszę o komentarze i mam do Was pytanie .

Czy mój blog wam się podoba i czy chętnie go czytacie ? Odpowiedzi zamieszczajcie w komentarzach .
19.08.2011 o godz. 21:56

13 Rozdział .

Patrzyliśmy sobie w oczy bez ustanku . To było jak najpiękniejszy sen , z którego nie chciałam się nigdy budzić . Bałam się że zadzwoni budzik , a Justin zniknie od tak . Tak poprostu .. I wrócę do szarej rzeczywistości . Justin uniósł lekko kąciki swoich ust .

- Mówiłem już , że Cię Kocham ?
- Hmm .. Tylko jakieś Milion razy . - odpowiedziałam przez cichy śmiech . Muzyka się skończyła , wróciliśmy z Justinem do stołu . Malutka Jazzy , usiadła mi na kolanach . Natomiast Pattie opowiadała mi , ile to czasu poświęcał szatyn na rozmawianiu o mnie . Dużo było przy tym śmiechu . Po paru godzinach , które minęły przerażająco szybko , dziewczynka zasypiała na moich kolanach . Justin wziął ją ode mnie i zaczął kołysać siostrzyczkę . Nie mogłam oprzeć się urokowi tej chwili . Mogłam tak na nich patrzeć przez wieki . Wyglądali razem tak nieziemsko , a Just opiekuje się swoją siostrą jakby była jego córką . Uśmiechnęłam się tylko w duchu i oznajmiłam że muszę już iść , bo mama pewnie się martwi . W końcu było juz po 2 ..

- Kochanie , odwiozę Cię . Nie pozwolę żebyś tłukła się autobusem o tej porze .
- Mogę się przejść . Zrobie sobie spacer , to dobrze mi zrobi . - odparłam z uśmiechem .
- Zechciałabyś , abym towarzyszył Ci w tej wędrówce ? - zapytał , a ja zaśmiałam się , ponieważ jego akcent zwalił mnie z nóg . Chłopak zawtórował mi . - Mamo , - Teraz zwrócił się do rodzicielki , która właśnie kładła małą do wózka . - Masz tu moje kluczyki do auta . Ja się przejdę . - powiedział stanowczym tonem i objął mnie w talii .
- Och .. Jak wy pięknie wyglądacie ..
- Dziękujemy .

Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i wyszliśmy z budynku . Na dworze , zimne powietrze otulało moje ciało . Było mi duszno , na bankiecie było tyle ludzi , że chyba dla wszystkich nie starczało powietrza { ? } . Głośno wciągnęłam powietrze i powoli je wypuściłam . Szpilki strasznie mnie obtarły , więc postanowiłam je zdjąć . Asfalt był wystarczająco ciepły . Mianowicie , w mieście panowała kompletna cisza . Nie było aut , ani nikogo kto mógłby zakłócić tą cichą chwilę . Nieśmiało ujęłam dłoń chłopaka stojącego koło mnie . Wzięłam szpilki w rękę i na boso , ciągnąc Bieb'sa skierowałam się w stronę domu . Przez dłuższą chwilę nikt się nie odzywał . Szliśmy przez puste ulice , a latarnie oświetlały nam drogę . Słychać było tylko nasze oddechy , szum wiatru .. Chłopak postanowił podjąć temat .

- Dlaczego przy naszym pierwszym spotkaniu byłaś taka .. - Zamyślił się , a po chwili odparł . - Byłaś smutna , wręcz załamana . Twoje oczy wtedy wydawały się mówić o Twoim cierpieniu .

Zastanawiałam się przez chwilę nad odpowiedzią .

- Dlaczego teraz o to pytasz ? - zapytałam , próbując nie zmieniać tonu .
- Wcześniej nie miałem odwagi .. - Przyznał się .
- Wtedy chłopak mnie zostawił . Ale ty pewnie nie chcesz o tym słyszeć więc , nie mamy o czym gadać .
- Nie , chętnie wysłuchałbym , jak to się stało i dlaczego . Ale jeśli nie chcesz , nie zmuszam cię .
- To nic wielkiego , ale bolało niemiłosiernie . Miałam chłopaka . - Davida . Gdy się poznaliśmy wyglądał na porządnego chłopaka . Miły był , romantyczny , zabawny . Ale okazało się że byłam jedną z jego zabawek . Najwidoczniej znudziłam mu się , bo zdradził mnie i to na moich oczach . Nie spodziewałam się tego po nim . Nigdy nie był .. taki .. taki oschły i nieprzyjemny . Rana którą pozostawił nigdy się nie zagoi , ale potariłam sobie z tym poradzić . Teraz jesteś ty .. I tylko Ty się dla mnie teraz liczysz .. - Uśmiechnął się kiedy wypowiadałam te ostatnie zdania .
- Gdybym teraz go spotkał , to niewiem co bym mu za to zrobił . Nie powinien cię tak traktować . Niewiem jak on mógł ?!
- Nieważne . Nie wnikaj , nie chce o tym gadać . Dobrze ?
- Jasne . - Dotknął mojego policzka . Poczułam jakby iskra ciepła teraz wypełniała moje caiło . Zawsze tak na mnie działał . Usłyszałam głośny grzmot . Z nieba zaczęły spadać małe kropelki deszczu . W końcu rozpadało się na dobre . Nie przeszkadzała nam ulewa . Zawszwe marzyłam o pocałunku , na deszczu z ukochaną osobą . Jeszcze 2 miesiące temu miał być to David , ale teraz wiem już napewno kto to ma być . I będzie nie zastąpiony , nawet jeśli odejdzie . Mój makijaż i fryzura wyglądały katastrofalnie . Justin miał na sobie mokry smoking i przyglądał mi się z uwagą . Popatrzyłam do góry . Deszcz padał mi prosto na twarz , wystawiłam jeszcze ręce . Kocham deszcz .. Spojrzałam Justina , nie był zdziwiony moim zachowaniem . Wziął moją twarz w dłonie i namiętnie pocałował . To było jakieś inne , to wyraźnie skreślało wszystkie pocałunki . Ten był zdecydowanie najlepszy . Uśmiechnęłam się przez łzy , których nie było widać w tej ulewie . Nie potrafiłam opisać tych uczuć . Gdybym go straciła , niewiem czy nie zabiłabym się . Szatyn zdjął swoją marynarkę i okrył nią moje zmarznięte ramiona . Okropnie się zmęczyłam , mój chłopak wziął mnie na ręce i niosąc mnie przez resztę drogi zdążyłam zasnąć . Usłyszałam że Just wchodzi po schodach . Czyli już jesteśmy w domu . Przebudziłam się i poszłam do łazienki przebrać się w piżamę . Prysznic sobie odpuściłam , byłam taka zmęczona że nawet na to nie starczało mi sił .Zmyłam rozmazany makijaż i wróciłam do pokoju . Ułożyłam się wygodnie w łózku , a Justin zakrył mnie moją cieplutką kołdrą . Słyszałam odgłos oddalających się kroków .

- Zostań . - szepnęłam .

Uśmiechnął się i poszedł do łazienki . Wrócił do pokoju w samych bokserkach . Mimowolnie się uśmiechnęłam , a on jedynie zaśmiał się i położył obok mnie . Tak właśnie spędziliśmy całą noc w swoich objęciach ..

________________________

Nuta ;3
Kocham Waas !

< 3333333333333.
14.08.2011 o godz. 23:14

12 Rozdział .

Pchnęłam drzwi i ujrzałam ogromną salę , po brzegi wypełnioną ludźmi . Serce nadal kołatało w mojej klatce piersiowej . Justin pociągnął mnie w stronę stołu , przy którym miała znajdować się jego rozdzina i przyjaciele . Zbliżaliśmy się , widziałam już mamę Justina . Kobieta o kasztanowych włosach i oczach , domyśliłam się po oczach . Dojrzałam tą czekoladową barwę aż stąd . Wstrzymałam oddech , byliśmy już przy stole . Wszyscy zebrani zwrócili oczy w moją stronę . Justin podszedł do swojej mamy , objął ją w talii i odrzekł .

- Mamo , To jest Rose . Moja dziewczyna .
- Dzień Dobry . Bardzo mi miło panią poznać . - Przywitałam się i uśmiechnęłam ciepło .
- Mi Ciebie również . Przepięknie wyglądasz . Ładniej niż z opisu mojego syna . - powiedziała , a ja się zaśmiałam .
- Dziękuję , za tak miłe słowa z pani strony .
- Och ! Tylko nie pani , mów mi Pattie . - Kiwnęłam głową , na znak że się zgadzam .
- Chodź Rose , poznam Cię z resztą ekipy i z moją siostrą . - tym razem odezwał się Justin .
- Dobrze , już idę . - Teraz zwróciłam się do mamy Justina - Mam nadzieję że jeszcze potem porozmawiamy . - Uśmiechnęłam się szeroko .

Justin przedstawił mnie całej swojej ekipie . Poznałam ochroniarza Justina , Kenny'ego { Niewiem jak to się pisze xd } Jazmyn słodką siostrę Justina , Scootera , menagera Bieberka i Usher 'a ! Justin musiał się wygadać , z moim śpiewaniem . Prosili bym coś zaśpiewała . Z początku wahałam się , ale jak Justinek zrobił te swoje maślane oczka , musiałam ulec . Zaśpiewałam im kawałek napisanej przeze mnie piosenki . Nosiła tytuł " Beautiful " . Po skończonym występie , Scooter zaproponował mi nagranie płyty . Nie , nie . Nie mogłam tego zrobić , widzę jak , żyję Justin . Paparazzi śledzą każdy jego krok i nie może mieć chwili wytchnienia i prywatności . Wywiady , kręcenie teledysków i nagrywanie piosenek . Tego wszystkiego jest za dużo .! Nie mogąc wykrztusić poprostu musiałąm to zrobić . Odeszłam z tamtąd . Nie chciałąm być sławna ! Nigdy , to wszysto by mnie przytłoczyło . Bałam się . Biegłam przed siebie . Dobiegłam na drugi koniec ogromnego pomieszczenia . Usiadłam przy barze i zamówiłam poncz . Popijałam sobie picie , gdy nagle Bieber podbiegł do mnie zdyszany .

- Co się stało ? Dlaczego uciekłaś ?
- Justin , nie chce być sławna , mam talent którym nie chcę się dzielić ze światem . Widzę jak ty żyjesz ! Teraz masz wakacje , ale to i tak się kiedyś skończy . Przecież dobrze o tym wiesz ! Ty wyjedziesz , a ja zostanę tu sama . Bez Ciebie .. Te ciągłe wywiady , trasy koncertowe .. To wszystko tylko by mnie przytłoczyło . Boje się poprostu . A po za tym nigdy nie chciałąm być sławna .. - powiedziałam , a łzy ciekły mi po policzkach .
- To moja wina . To przeze mnie , Nie powinienem był Cię prosić o śpiewanie . Przepraszam . - przytulił mnie . Poszłam do łazienki , aby poprawić rozmazany makijaż . Po wyjściu , przeprosiłam wszystkich za swoje zachowanie . Po godzinie atmosfera nieco się rozluźniła . Bardzo dobrze dogadywałam się z Pattie i Jazmyn , 4-letnią jasnowłosą i niebieskooką siostrą Justina . Na sali rozbrzmiała muzyka . Justin ukłonił się , podał mi rękę i zapytał :

-Nie zechciałaby pani ze mną zatańczyć ?
- Przykro mi , ale buty mnie obtarły . I nie mogę w ogóle się ruszać na tych spilach .
- No to zdejmij buty .

Zaśmiałam się . Zrobiłam tak jak zaradził i powędrowałam z chłopakiem na parkiet . Zarzuciłam mu ręce na szyję , a on objął mnie w talii . Stykaliśmy się czołami .

- Wiesz jak mi na tobie zależy ?
- Serio ? - zapytałam z udawanym niedowierzaniem . Zaśmiał się .
- Dlatego właśnie chciałbym ci podarować to . - Powiedział i wyjął z kieszeni , malutkie , czerwone i zamszowe pudełko . Podał mi je . Otworzyłam je i ujrzałam prześliczny naszyjnik , a właściwie puzderko ze zdjęciem moje i Justina całujących się . Zeszkliły mi się oczy .

- Niewiem co powiedzieć . - wykrztusiłam , a łzy znów płynęły po moich policzkach bez ustanku . Lecz były to łzy szczęścia i wzruszenia . Złożyłam na pełnych i malinowych ustach , długi zachłanny pocałunek .

- Nic nie mów . Poprostu mnie kochaj .. - Odpowiedział Justin ..

___________________

Hahaha ! Znudziło mi się i napisałam 12 ! Nadmiar weny xd.
Bardzo się cieszę że udało mi się tyle napisać ! Kocham Waas ! ;3
13.08.2011 o godz. 23:32

Rozdział 11 .

Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające strumieniami do pokoju hotelowego . Ostrożnie wyplątałam się z objęć Justina , tak aby go nie obudzić . Od razu skierowałam się w stronę olbrzymiego okna . Pudrowo różowe zasłony falowały pod wpływem silnych podmuchów ciepłego i przyjemnego wiaterku . Oparłam się o framugę okna i przyglądałam się ruchowi ulicznemu . Od dziecka uwielbiałam patrzeć na ludzi , którzy śpieszą się do pracy lub dzieci ganiające po podwórkach . Przymknęłam powieki , wsłuchałam się w odgłosy Nowego Jorku . Krzyki zniecierpliwionych kierowców , pokrzkiwania dzieci , odgłosy ryczących silników . Zrelaksowało mnie to , w prawdzie Nowy Jork działa tak na mnie od dziecka . W końcu to moje rozdzinne miasto . Uwielbiałam to miasto za haryzmę i za energię którą widać i czuć to w powietrzu . Dałam się ponieść tej chwili , usta wygięłam w lekkim uśmiechu , a ciało spokojnie bujałam . Otworzyłam oczy i odwróciłam się . Bieber jeszcze nie wstał . Lubię patrzeć kiedy śpi , wygląda tak uroczo . Odrazu kiedy widzę śpiącego Justina uśmiech wkrada się na moją twarz . { Nie wiem czy tak można powiedzieć ale spoko .. xd } Wróciłam z powrotem na łóżko , wsparłam się na łokciu i przyglądałam się mojemu chłopakowi przed dość długą chwilę . Mogłam powiedzieć , że jestem najszczęśliwszą osobą na ziemi ! Chłopak powoli otworzył oczy i spojrzał na mnie . Gdy mnie zobaczył , uśmiechnął się szeroko i powitał mnie czułym , namiętnym a zarazem cudownym pocałunkiem .

- Dzień Dobry , słoneczko . - Zaczął .
- Dzień Dobry . Powinniśmy już sie zbierać , pewnie masz dziś dużo roboty .
- Nie , właściwie , mam jedną sprawę do załatwienia . Ty będziesz musiała mi towarzyszyć .
- Tak ? Dokąd się wybierasz ?
- Mianowicie chciałbym cię przedstawić moim rodzicą i ekipie . Przecież twoją mamę i brata już poznałem . Więc wypada bym ja przedstawił cię mojej rozdzinie .
- Zaakceptują mnie ? Przecież jestem zwykłą nastolatką , a nie Seleną Gomez która osiągnęła sławę i bogactwo . - Spuściłam wzrok .

Chłopak podniósł mój podbródek i spojrzał mi głęboko w oczy .

- Nie ma opcji , kochanie żeby cię nie polubili . Nie bądź taką pesymistką . Myśl pozytywnie . Jesteś piękna , utalentowana i miła . Nie będe wymieniał dalej , bo zajęło by mi to z 2 tygodnie . - zaśmiał się . - Napewno cię polubią . - Musnął moje usta i z figlarnym uśmiechem zniknął za drzwiami łazienki . Po 10 minutach wyszedł gotowy . Miał na sobie czarną koszulkę z nadrukiem , czerwone spodnie w kratę i czarne , zamszowe Supry . Uśmiechnęłam się do niego i poszłam się odświeżyć . Skusiłam się na długi , przyjemny prysznic . Umyłam się szamponem morelowym , który nadawał skórze kuszący zapach . Obmyłam starannie twarz , zrobiłam lekki makijaż i ubrałam wcześniej przygotowane rzeczy . Po wyjściu spakowałam spowrotem swoje rzeczy , założyłam torbę na ramię i skierowałam się w stronę drzwi . Ktoś chwycił mnie za nadgarstek i obrócił mnie w swoją stronę .

- Dokądś się wybierasz ? - zapytał szatyn o czekoladowych oczach .
- Muszę przecież jakoś wyglądać jak poznam twoich rodziców , więc musze jechać do domu się przebrać .
- A śniadanie ?
- Zupełnie zapomniałam . - zaśmiałam się . Zrzuciłam torbę i usiadłam przy stoliku .
- Czego Pani sobie życzy ? - zapytał .
-Hm .. - zrobiłam minę myśliciela . - Naleśniki . Kocham naleśniki .
- Już się robi . - Czekoladowo oki zadzwonił po obsługę hotelową . Po 15 minutach śmialiśmy się i zajadaliśmy przepyszne naleśniki . Po skonsumowaniu , udaliśmy się do recepcji . Oddaliśmy klucze do pokoju i Justin odwiózł mnie do domu . Miał przyjechać po mnie około 19 . Wszyscy mieli spotkać się na jakimś bankiecie . Niewiem o co dokładnie chodziło . Dochodziła już 14 . Ale ten czas leci . Weszłam do kuchni , wyjęłam wysoką szklankę i nalałam soku pomarańczowego . Zaniosłam picie na górę i rzuciłam się na moją szafę . Po około godzinie , znalazłam odpowiedni strój . Najpierw pożądnie umyłam włosy , wysuszyłam je i wyprostowałam . Zrobiłam troszkę ciemniejszy makijaż i przebrałam się w sukienkę . Przez chwilę przyglądałam się sobie w lustrze . Nie miałam zarzutów do mojego wyglądu . Spojrzałam na zegarek , już 18.30 ?! Kiedy ten czas zleciał ? Włożyłam do torebki telefon , błyszczyk i kilka innych potrzebnych mi rzeczy . Schodząc na dół , usłyszałam wakrot silnika . Serce zabiło mi mocniej . To już . W prawdzie , nie przejmowałam się zbytnio rano , ale teraz stresuję się . I czy mama Justina mnie zaakceptuje ? Po mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi , przerywając moje rozmyślania . Powoli podeszłam do drzwi . Nacisnęłam klamkę i ujrzałam mój ideał . Zaparło mi dech w piersiach . Wyglądał tak .. tak pięknie , nieskazitelnie . Wręcz olśniewająco . Miał na sobie śliwkową koszulę , szary garnitur i czarne buty . Dwa pierwsze guziki od koszuli , zostały nie zapięte . Uśmiechnęłam się lekko , Justin złożył na moich rozgrzanych wargach gorący pocałunek . Gdy oderwaliśmy się od siebie , wyszeptał :

- Jesteś idealna .
- To samo pomyślałam o Tobie , kochanie .- wyszeptałam .

Ujęłam jego dłoń i poszliśmy do auta . Justin otworzył mi drzwi i uśmiechnął się , odsłaniając rząd śnieżnobiałych zębów . Kocham ten jego uśmiech . Szatyn obszedł samochód i usiadł na miejscu kierowcy .Wreszcie ruszyliśmy .. Mój stres rósł z każdym kilometrem , przebytej drogi . Stukałam palcami w tapicerkę auta . Chłopak najwyraźniej to zauważył .

- Nie stresuj się , słońce . Wszystko będzie dobrze .
- Mam taką nadzieję . - odpowiedziałam , jakby do siebie .

Resztę drogi przebyliśmy w ciszy , co absolutnie mi nie przeszkadzało , wręcz cieszyło . Mogłam dokładnie obmyśleć co powiem , kiedy dojdzie w końcu do spotkania . Nawet się nie zoriętowałam kiedy Justin już otwierał mi drzwi . Miałam motyle w brzuchu . Myślałam że zaraz poprostu odlecę . Towarzysz podał mi rękę , by pomóc mi wysiąść . Potem nie chciał jej puścić :D Stanęłam przed wejściem do wielkiej rezydencji . Justin pocałował mnie w szyję co spowodowało lekki dreszczyk przebiegający przez moje plecy . Znów miał radosne iskierki w oczach . Westchnęłam i poczułam jak moje serce zaraz wyskoczy mi z piersi . Ostatni raz poprawiłam sukienkę i pchnęłam drzwi ..

__________________________________

Pisane przy : Beyonce Best Thing I Never Had

No i wreszcie jest ! Przepraszam że tak długo , ale nie dawno wróciłam z wakacji i nie miałam czasu . :D Mam nadzieję że Was nie straciłam ! < 3.. Kocham Waas ! ; *

19 komentarzy = 12 Rozdział ; 3

#BieberFever ; 3
13.08.2011 o godz. 22:15

Zawieszam bloga , na ok. 2 tygodnie . Z powodu wyjazdu do Włoch . Mam ogromną nadzieję że po powrocie Wy mnie nie opuścicie i będziecie nadal czytać tego bloga . Mam również nadzieję że czytelników przybędzie .

Kocham Waas ! I Pozdrawiam .
<33333333333333333333333333333333.
#BieberFever ;3
02.08.2011 o godz. 06:47

10 Rozdział .

* Oczami Rose *

Weszłam do swojego pokoju , usiadłam na łóżku i wybrałam numer do Justina . Odczekałam trzy sygnały i usłyszałam ten jego aksamitny głos .

- Cześć Skarbie . - usłyszałam .
- Cześć ! Masz jakieś plany na dziś ? - zapytałm z zaciekawieniem .
- Oczywiście . Dziś zabieram cię do hotelu . Spakuj się . I spytaj mamy o pozwolenie . Kocham Cię . - mówił z takim podekscytowaniem , że ledwo za nim nadążałam .
- Dobrze . Już pytam . - powiedziałam poczym wychyliłam głowę za drzwi i spytałam się jej o pozwolenie . Pozwoliłam mi . - Luz , mogę . - odparłam z uśmiechem na twarzy .
- Dobrze Słoneczko . Przyjade po Ciebie o 18. Bądź gotowa .

/ Koniec Rozmowy /

Spojrzałam na zegarek . Spoko , mam dużo czasu . Jest dopiero po 13 , więc zeszłam do kuchni , wzięłam nutellę i łyżeczkę i usiadłam na blacie . Zaczęłam huśtać nogami które nawet nie dotykały podłogi . Nuciłam sobię piosenkę która wpadła mi w ucho , a konkretnie Greyson Chance Unfriend You i jadłam czekoladę . Gdy byłam już w pokoju zaczęłam pakowanie . Wzięłam kosmetyki , czystą bieliznę i ubrania na jutro . Wzięłam również iPoda i słuchawki . Byłam gotowa . Włączyłam ogromną wierzę która stała w moim pokoju i puściłam moją ulubioną piosenkę . Śpiewałam i tańczyłam , nie odbyło się bez gleby którą zaliczyłam wygłupiając się . Nim się obejrzałam dochodziła już 16.00 , więc zaczęłam przygotowania . Wzięłam prysznic , wyprostowałam i wysuszyłam włosy . Dziś dla odmiany zrobiłam trochę mocniejszy makijaż . Ubrałam się we wcześniej przygotowane rzeczy i byłam gotowa . Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi , odłożyłam Nutellę i poszłam otworzyć . Moim oczom ukazał się promienny Justin . Nie potrafiłam oprzeć sie jego urokowi , pocałowałam go namiętnie . Gdy oderwaliśmy się od siebie , Justin uśmiechnął się łobuzersko , a ja pobiegłam do mojego pokoju po torbę . Oznajmiłam rodzinie że wychodzę i skierowałam się do wyjścia . Gdy siedzieliśmy już w aucie miałam ochotę pośpiewać , postanowiłam włączyć radio . Miałam szczęście , akurat leciała moja ulubiona piosenka . Zaczęłam śpiewać , kątem oka dostrzegłam że Biebs zerka na mnie z uśmiechen na twarzy . Również się uśmiechnęłam i mój chłopak dołączył się do mojego fałszowania . Podśpiewywaliśmy sobię , dopóki nie dojechaliśmy do hotelu . Przyznam , Justin się postarał .. Odebrało mi mowę , choć itak za dużo nie rozmawiałam .. Hotel był bardzo luksusowy . Podeszliśmy do recepcji . Po krótkiej wymianie zdań między Justinem a recepcjonistką , wręczyła nam klucze do pokoju , który znajdował się na ostatnim piętrze .. Mam nadzieję że będe miała co podziwiać .. Ujęłam dłoń chłopaka i pociągnęłam w stronę windy . Gdy drzwi się zamknęły , Pan Bieber przywarł do mnie , namiętnie mnie całując . Palce wplotłam w jego aksamitne w dotyku włosy , on obją mnie w pasie . Tak trwaliśmy przez chwilę całując się zachłannie . Drzwi się otworzyły a my wyszliśmy z niej jak gdyby nigdy nic uśmiechając się pod nosem . Justin otworzył mi drzwi do pokoju , a ja oniemiałam . Pokój był fantastyczny . Białe meble , pudrowo różowe ściany i zasłony . Byłam zachwycona . Mieliśmy własną garderobę , łazienkę i co najważniejsze ogromny taras . Od razu skierowałam się w jego stronę . Wiatr rozwiał moje włosy , zimny dreszcz przeleciał wzdłuż mojego kręgosłupa . Nie przejmowałam się tym że marznę , bo niestety była to dość chłodna noc . Ujrzałam nieziemski widok , panoramę miasta . Nowy Jork tętniący życiem , własnym życiem ! Podbiegłam do Justina i przytuliłam go mocno . Podziękowałam mu i jako rewanż musiałam go pocałować . Bez wahania zrobiłam to . Nigdy mi się nie znudzą te jego pełne i malinowe usta .. Pogrążyliśmy się w długiej rozmowie , która zajęła nam cały wieczór . Gdy poczułam się senna , poszłam wziąć prysznic i ubrać moją koszulę nocną . Gdy wyszłam z łazienki , odświeżona i gotowa do dalszej rozmowy , Justin leżał już w łóżku i czakał na mnie . Położyłam się obok niego i momentalnie zasnęłam .



* Pare godzin później *

Gdy się obudziłam , było jeszcze ciemno . Zdziwiłam się , ponieważ zawsze lubię długo pospać . Ostrożnie wyplątałam się z objęć Justina i podeszłam do szafki nocnej po telefon . No pięknie ! - pomyślałam sarkastycznie . Jest 3.48 , no nic . Bez namysłu wybrałam się na taras . Cicho wyszłam i lodowaty dreszcz przebiegł mi po ciele . Wiatr wiał dość mocno , nie przeszkadzało mi to . Oparłam się o poręcz i podziwiając panoramę tętniącego nawet o tej porze Nowego Jorku pogrążyłam się w myślach .
Po dobrej pół godzinie rozmyślania , ktoś objął mnie w pasie . Przez moje ciało przeleciała fala ciepła i rozkoszy .

- Kochanie , jest w pół do piątej . Dlaczego nie śpisz ? - szepnął mi do ucha z troską . Zaczął muskać mnie w okolicy szyi i znów motyle w moim brzuch zaczęły wirować . Nie odpowiadałam na żadne z zadanych pytań . Odetchnęłam głęboko świerzym powietrzem i szepnęłam .

-To się musi kiedyś skończyć , prawda ? - zapytałam rozczarowana , a łzy cisnęły mi się do oczu . Justin patrzył na mnie zmieszany , jego oczy mówiły same za siebie . Nie wiedział co mi odpowiedzieć . Po chwili namysłu odparł .

- Rose , nie myślmy co znami będzie w przyszłości . Cieszmy się chwilami spędzonymi razem . Cieszmy się teraźniejszością . Nie chcę myśleć co stanie się z nami za pare lat lub miesięcy . Dla mnie liczy się tylko tu i teraz . Właśnie z Tobą , bo to ty skradłaś mi serce . Może i wyjade w trasę kochanie , ale wrócę jak najszybciej i wiedz że nigdy o Tobie nie zapomnę ! Bo tak Cholernie Cię Kocham ! Wiem , ciężkie będą dla nas będą te chwile rozłąki , ale wiem że jesteś na tyle silna że wszystko wytrzymasz . - dotknął mojego policzka , po którym spływała świeża kropla słonego płynu . Otarłam ją wierzchem dłoni . Zarzuciłam Justinowi ręce na szyję i szeptałam mu jak bardzo go kocham . Wziął swoją koszulę i okrywając nią moje zmarznięte ciało pocałował mnie w czoło . Przez dłuższą chwilę patrzyliśmy na pejzaż malujący się przed nami . Oczy zaczęły mi się kleić a powieki zdawały się być ogromnie ciężkie . Justin zaniósł mnie spowrotem do pokoju i ponownie zasnęłam w jego objęciach ..

______________________________

Pisane przy : Cassie - Official Girl . ft Lil Wayne

No i jest 10 ! Kochane , bardzo się cieszę że jest już 10 ! Jednak dodałam go wcześniej , poprostu nie miałam co robić ;* Niestety mała ilość osób czyta ten blog , sądząc po komentarzach , dlatego rozważam usunięcie tego bloga !

Kocham Was ! ; * < 33.
27.07.2011 o godz. 13:07

9 Rozdział .

* Oczami Justina *

Po cichu wszedłem do domu i skierowałem się w stronę swojego pokoju . Na szczęście nie spotkałem mojej mamy , bo zasypałaby mnie milionem pytań . Byłem za bardzo podekscytowany jutrzejszym spotkaniem z Rose , ogromnie się cieszę że mi wybaczyła . Z uśmiechem na ustach udałem się do łazienki , wziąłem prysznic i przebrałem się w piżamę . Nie chciało mi się spać więc wziąłem gitarę i zeszyt w którym zapisywałem moje kompozycję i piosenki . Dawno już nic nie napisałem . Wymyśliłem melodię i napisałem słowa piosenki .

It feels like we've been out at sea
So back and forth that's how its seems
Whoa and when I want to talk
you say to me
That if its meant to be, it will be
So crazy in this thing we call love
The love that we got that we just cant give up
I'm reaching out for you tell me
out here in the water and I

I'm overboard and I need your love
Pull me up
I cant swim on my own
Its to much
Feels like I'm drowning without your love
So throw yourself out to me
My life saver
Life saver
Oh life saver
My life saver
Life saver
Oh life saver oh wow

Never understand you when you say
Wanting me to met you half way.
Felt like I was doing my part
Get bringing your coming up short
Funny how these thing change
Cause now I see


So crazy in this love we call love
and now that we got it
we just can't give up
I'm reaching out for ya
Got me out here in the water and I

I'm overboard
And I need your love
Pull me up ( Pull me up )
I can't swim on my own
Its to much ( It's to much )
Feels like I'm drowning without your love
So throw yourself out to me
My life saver

It's supposed to be some give and take I know.
Your only taking and not given any more
So what will I do? ( So what will I do? )
Cause I still love you. ( Still love you Baby )
You're the only one who can save me


I'm overboard
And I need your love
Pull me up ( Pull me up )
I cant swim on my own
Its to much ( Its to much )
Feels like I'm drowning ( Im drowning baby I'm drowning ) without your love
So throw yourself out to me ( Can't swim )
My life saver
Life saver
Oh life saver
My life saver
( Its crazy, crazy crazy, yeah ) Life saver
Oh life saver
Oh life saver
Oh life saver
Oh life saver

Zadowolony ze swojego dzieła położyłem się do łózka i od razu zasnąłem .


* Oczami Rose *

Obudziły mnie promienie słoneczne , jak zawsze przedzierające się przez białe jedwabne zasłony . Myślami wróciłam do wczorajszego dnia . Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym . Wygramoliłam się z łóżka i udałam do łazienki . Wzięłam poranny prysznic , wymyłam szamponem o zapachu cytrusów i w samym ręczniku wyszłam po ubrania . Dziś postawiłam na to . Cała w skowronkach zeszłam do kuchni , gdzie czekała na mnie mama i Johnah . Opowiedziałam mamie i bratu wczorajszą sytuację i podziękowałam bratu za radę . Mama przygotowała naleśniki z czekoladą , które koochaam ! Po zjedzeniu śniadanka , porozmawiałam jeszcze z rodzinką i postanowiłam zadzwonić do Justina ..

____________________

Pisane przy : Zendaya Swag It Out

W sumie to bardzo mało .. : / Mam nadzieję że mi wybaczycie , ale poprostu nie mam weny =,= Znów . I jestem ogromnie zła na siebie bo obiecałam że będą dłuższe ! : / No ale mam nadzieję że was nie straciłam .

12 Komentarzy = Next ! ;* Kocham Waas ! < 333333333333.
22.07.2011 o godz. 18:26

8 Rozdział .

* Oczami Justina *

Już 2 tygodnie , nie potrafię przestać o niej myśleć . Siedzę w pokoju i tylko oglądam jej zdjęcia . Kiedy była taka uśmiechnięta , promienna . Kiedy tryskała od niej radość . I ja wszystko zepsułem . Teraz przed kamerami musiałem udawać że wszystko jest idealne i bardzo dobrze się czuję . Lecz tak nie jest .. Ciągle o niej myślę . Postanowiłem się ogarnąć więc oznajmiłem mamię że wychodzę i niewiem kiedy wrócę . Gdy byłem w dołku , gdy nic dla mnie już nie miało sensu , mama zawsze przy mnie była . Podnosiła mnie na duchu . Włożyłem ręce do kieszeni i poprostu szedłem przed siebie . Niewiedziałem gdzie idę i po co . Nie miałem wyznaczonego celu .. Zerknąłem w stronę domu Rose , była tam . Właśnie teraz , w tej chwili . Rozmawiała z kimś przez telefon . Blado się uśmiechała , lecz gdy mnie zauważyła znów zauważyłem smutek i przygnębienie w jej oczach . Spuściłem głowę . Wahałem się przez chwilę czy do niej nie podejść , ale po tym co jej zrobiłem nie będzie chciała mnie wysłuchiwać . Moja dziewczyna odchodziła , zmierzając w stronę domu Jass . I właśnie wtedy wpadłem na świetny pomysł . Czym prędzej wyciągnąłem telefon i wybrałem numer Jass . Po trzech sygnałach odebrała .

/ Rozmowa Telefoniczna /
- Halo ?
- Jass ?! To ja Justin .
- Nie chce mi sie z Tobą gadać !
- Jass , co ja zrobiłem ?
- Co ?! Ty się jeszcze pytasz ? Złamałeś serce mojej przyjaciółce !
- Jasmine , uwierz mi ja tego nie chciałem . Stacy sama mnie pocałowała . Ty sobie niewyobrażasz co ja teraz przeżywam ! Mam totalnego doła .. Pomóż mi ją odzyskać .. - Gdy to mówiłem , łzy cisnęły mi się do oczu . Skończyłem i nic . Cisza w słuchawce. Lecz po chwili usłyszałem westchnienie .
- Dobrze , pomoge ci . Co mam zrobić ?
- Przyjdź z nią do parku dziś około 20.00 Okeej ?
- Luz , wszystko załatwię . Muszę kończyć Rose przyszła .

/ pip , pip , pip /

Usiadłem na schodach , które prowadziły do fontanny w parku i uśmiechnąłem się sam do siebie .

* Oczami Rose *

Cały dzień minął mi zaskakująco dobrze . Razem z Jass byłyśmy w galerii , na lodach i wstąpiłyśmy do sklepu jubilerskiego . Wypatrzyłam sobie prześliczny pierścionek z prawdziwego złota , z brylantem . Nie kupiłam go , bo niebyło mnie stać na taki wydatek . Ale przeogromnie mi się spodobał . Johnah też był z nami , a za tydzień miała przylecieć jego dziewczyna .:D Nie mogę się doczekać kiedy ją poznam . Gdzieś około 20.00 Jass , chciała mnie jeszcze zaciągnąć do parku . Przez całą drogę do parku śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy . Gdy doszłyśmy do fontanny moje nogi odmówiły posłuszeństwa . Obok fontanny siedział Justin z bukietem róż . Moja Przyjaciółka lekko szturchnęła mnie do przodu i szepnęła ..

- No idź . - uśmiechnęła się zachęcająco i odeszła .

Zostałam z nim sama . Patrzyłam na niego , powoli wstał i podszedł do mnie . Kiedy był już na tyle blisko, że mogłam poczuć jego oddech na swojej szyi , dotknął mojego policzka . Powoli się przybliżył i nasze usta złączyły sie w jednolitym pocałunku . Na początku był to nieśmiały i ostrożyn pocaunek , chciał sprawdzić czy go odwzajemnie . Zaczęłam odpowiadać na pocałunki , byłam ich spragniona . Oderwaliśmy się od siebie , nasze oddechy były dość nie równe . Odgarnął jeden kosmyk moich włosów który wymknął mi się przypadkiem .

- Kocham Cie , Rose .. - zaczął swoim aksamitym głosem .
- Kocham Cię . - odpowiedziałam , po czym przyciągnęłam go do siebie i mocno przytuliłam . Moje łzy leciały bez ustanku , lecz to ze szczęścia . Mój chłopak otarł je pocałunkiem . Uśmiechnełam się i ujęłam jego dłoń . Pociągnęłam go w stronę ławki . Na początku nastąpiła trochę niezręczna cisza .
- Wybaczysz mi , moje nierozsądne zachowanie ? - Spytał z powagą .

Nic nie odpowiedziałam tylko złożyłam na jego rozgrzanych wargach namiętny pocałunek . Usmiechnął się .

- Przepraszam Cie za wszystko , niewiem jak mogłem być taki głupi i Cie stracić . Potrafisz śpiewać , jesteś piękna , zabawna , miła i zawsze mnie wspierasz . Niewiem co ja bym bez Ciebie zrobił .. - Po jego policzku skapnęła pojedyncza łza , otarłam ją opuszkiem palca .
- Jest jeszcze coś czego o mnie nie wiesz .. - odparłam , a mój chłopak patrzył mnie na mnie pytającym wzrokiem . - Chodź .. - pociągnęłam go za rekę w stronę teatru który znajdował się niedaleko . Weszłam z Justinem do ogromnego pomieszczenia . Znajdowała się tam wielka scena , a na niej piękny czarny fortepian . Światła w tej sali były przyciemnione , co nadawało romantyczny nastrój . Pociągnęłam Justina na scenę i zasiadłam do fotrepianu . Usiadł obok mnie . W sali panowała grobowa cisza . Starannie związałam włosy , a Bieber nadal mi się przyglądał . Położyłam ręce na klawiaturę i zaczełam grać moją własną kompozycję . Nie grałam od trzech lat , ale gdy uderzałam w klawisze , wydawało mi się jakbym nigdy nie przestała . Grałam z zaangażowaniem i miłością do muzyki . Lekko kołysałam się do granej przeze mnie melodii . Skończyłam . Justin wpatrywał sie we mnie , poczym szepnął .

- Pięknie grasz . Kocham Cię . - Pocałował mnie jeszcze raz . Wstałam i wzięłam go za rekę . On sie uparł że zaniesie mnie do domu . Tak też zrobił . Przez całą drogę nie rozmawialiśmy , ja oplatałam rękami szyję Justina a on muskał mnie w głowę . Pod domem wpił się w moje wargi , i całował mnie tak jakby miał mnie już nie zobaczyć . Weszłam do domu i oparłam się od drzwi wejściowe . Przygryzłam dolną wargę i zaczęłam chichotać niewiem z jakiego powodu . Szczęśliwa weszłam na górę , umyłam się ,przebrałam się w piżamę i rzuciłam na łóżko . Od razu zasnęłam .

_______________________

Pisane przy filmie : The Last Song .

Ostatnia Piosenka . Ten film zainspirował mnie do napisania tego rozdziału . Ale jestem zła na siebie bo obiecałam trochę dłuższe rozdziały . : / Przepraszam .. Mam nadzieję że Wam sie spodoba . :* Mały szantaż : 20 komentarzy = Next ! <3.

http://butisorryman.bloblo.pl/ < --- Wbijać !
18.07.2011 o godz. 13:08

7 Rozdział .

Siedziałam pod drzwiami i wgapiałam się tępo w moje buty . Po moim policzku skapnęła słona kropla . Wstałam i oparłam ręce o drzwi .

- Odejdź .. - szepnęłam przez drzwi tak żeby usłyszał .
- Rose , proszę .. - jego głoś się załamywał , ale był przepełniony miłością oraz czułością . - Porozmawiajmy ..
- Justin , nie mamy o czym rozmawiać ..
- Daj mi wyjaśnić .

Przekręciłam klucz i przez chwile zastanawiałam się czy dobrze robię . Uchyliłam drzwi . Do pokoju wszedł ON . Widać że płakał , oczy miał podkrążone . Ja oparłam się o drzwi i usiadłam na podłodze . W pokoju znów zapanowała cisza .

- Nie chciałem tego .. Bardzo nie chciałem . Musisz mi uwierzyć . - powiedział przerywając ciszę .
- Ale niewierzę .. - szepnęłam . - Justin , przez przypadek dzieje się wiele różnych rzeczy . Naprzykład kiedy niechcący zbiłam najukochańszy wazon mamy . Albo , przez przypadek podpaliłam włosy bratu .. - mówiąc to niezauważalnie się uśmiechnęłam . - Albo kiedy przez przypadek kupiłam siostrze czerwoną farbę do włosów . Ale nigdy przez przypadek nikogo nie pocałowałam . - nie wytrzymałam i się rozkleiłam .
- Proszę .. Daj mi szanse ..
- Nie . Myśle że już sobie wszystko wyjaśniliśmy . Odejdź ..
- To jest największy błąd w moim życiu . Ale pamiętaj że Cię Kocham i Będe Kochał . - i wyszedł . Poprostu odszedł ..



* 2 tygodnie później *

Już od 2 tygodni nie wychodzę z pokoju . Nic nie jem , przez co bardzo schudłam . Jasmine zadzwoniła do mojej mamy i opowiedziała jej wszystko . Mama i Johnah odrazu przylecieli . Ja jednak nikogo nie wpuszczałam . Chciałam pobyć sama .. Moja rodzicielka i brat najwyraźniej zrozumieli że przechodzę trudny okres , więc przynosili mi tylko posiłki i odrazu wychodzili . Miałam już 468 nieodebranych połączeń od Justina . Nie potrafiłam się z tym pogodzić , straciłam go .. Na zawsze . Była już 14.00 , a Johnah przyszedł do pokoju aby dać mi obiad . Przysiadł na moim łóżku .

- Możemy pogadać ?
- Tak . - odpowiedziałam ochrypłym głosem . To było moje pierwsze słowo od 2 tygodni , Ale miałam ochotę milczeć wiecznie .
- Opowiesz mi co się stało ? - zapytał niepewnie.

Wzięłam głęboki oddech i opowiedziałam całą historię z imprezy . Johnah był zaskoczony , postanowił udzielić mi rady .

- Rose , słuchaj . Jeśli wiesz że on nie kocha Stacy lecz Ciebie i mówił że cie kocha i mówił o błędzie który popełnił to może warto mu dać tą szanse , co ? Poza tym widzę jak cierpisz i jak za nim tęsknisz . Nie chciałem ci mówić ale codzinnie przychodził i siedział pod drzwiami czekając na Ciebię . Możesz się czuć zraniona , ale widać jak chłopak bardzo tego żałuję . - przytulił mnie , a kiedy wychodził dodał . - Przemyśl to sobie . - i zniknął za drzwiami .

Nie wiedziałam co zrobić , moje myśli wirowały . Może jednak mogłam dać wyjaśnić Justinowi ? Sama już niewiem . To wszystko mnie przerasta . Po namyśle postanowiłam się przejść . Leniwie zaniosłam moje zwłoki do łazienki . Gdy stanęłam przed lustrem , aż podskoczyłam . Wyglądałam okropnie ! Włosy przetłuszczone i poczochrane , oczy podkrążone i rozmazamy tusz . Byłam blada jak ściana . Wzięłam prysznic , zrobiłam make up i ubrałam to .

{ http://www.photoblog.pl/ilovemode/96455809 }

Wzięłam jeszcze tylko torbę i zeszłam na dół . Powiadomiłam mamę że wychodzę i niewiem kiedy wrócę . Gdy wyszłam z domu , zimny wiatr zmierzwił mi włosy . Uśmiechnęłam się lekko i udałam się w stronę domu Jass ..

_______________________

Pisane przy : Jordin Sparks ft. Chris Brown - No Air

I Jest ! Trochę krótki ale jest ! Ten rozdział pisałam przy serialu 'Czarodzieje z Weverlyplace' i odcinek który leciał , trozeczkę mnie zainspirował < 333. Mam nadzieje że nadal mam czytelników :* Obiecuję że następne będą nieco dłuższe , Kocham Waas ! <33333333333. 15 Komentarzy = Next ! ; *
16.07.2011 o godz. 13:07

Zapraszam na blog , mój i diamentowej ! Kocham Was , i mam nadzieję że Wam się spodoba ! < 3333333.

http://redtea.bloblo.pl/

< 333333333333333333333333.
Tagi: * Informacjaa
15.07.2011 o godz. 20:12

6 Rozdział .

* Oczętami Justina *

Byłem w kropce . Leżałem na łóżku i myślałem . O Rose i o wszystkiem co się wokół mnie stało . Wiem , że ogromnie się zmieniłem . Wcześniej , byłem tylko zwykłym nastolatkiem , który grywał na ulicy . A teraz ? Nawet mi się to nie śniło ! Mam wspaniałą dziewczynę . Rose zawsze mnie wspiera , za to jestem jej ogromnie wdzięczny .Jest moją drugą połówką , gwiazdą na niebie , nie potrafię wyrazić co do niej czuję .. Kocham Cię to słowa które nie oddadzą uczucia które mnie ogarnia kiedy jest przy mnie , kiedy mnie całuję , przytula . Stacy , próbowała mnie poderwać , flirtowałem z nią , bo chciałem .. Właściwi niewiem co chciałem .. Jestem kompletnym idiotą . Będe wierny Rose . Moge za nią oddać życie .. Kocham ją , choć , bardzo krótko się znamy . Ale nie jestem pewien czy to nie za szybko się dzieje ..I mam jeszcze sławę , miliony fanek . Nie wiedziałem że to wszystko osiągnę . Kiedyś tylko o tym marzyłem , ale teraz dzieje się to naprawdę . W pewnej chwili do pokoju wparowała moja mama . Kazała mi się szykować na imprezę . Woow , już 18.30 . Mam 15 minut . Zerwałem się z łóżka i pognałem do szafy . Znalazłem czarne rurki , biały T-shirt z nadrukiem i czarne Conversy . Wyglądałem dobrze . Na luzie . Po 5 minutach siedziałem w aucie z Moim Całym Życiem . <3. Znów nie rozmawialiśmy za dużo . Nie miałem z tym problemu . Gdy dojechaliśmy pod dom Chrisa , głęboko odetchnąłem i otworzyłem Rose drzwi . Ująłem jej dłoń i złożyłem na jej policzku delikatny pocałunek . Zauważyłem że lekko się uśmniechnęła i zarumieniła . Kocham jej uśmiech . Skierowaliśmy się w stronę drzwi . Otworzył Chris . Przywitaliśmy się , a Rose poszła do Jasmine . Postanowiłem pogadać z Chrisem .

- Stary , zaprosiłeś Stacy ? - zapytałem z nutą irytacji w głosie , kiedy wypowiadałem jej imię .
- Oł , no nie dobrze . Zaprosiłem .. - powiedział cicho .
- Chris , ja cie zabije . Ona mi wszystko zepsuje ! Mnie i Rose ! - krzyknąłem zdenerwowany , a wszyscy zebrani spojrzeli na mnie jak na dziwaka . Uśmiechnąłem się zmieszany i powróciłem do rozmowy z Chrisem .

- Dobra , sam to załatwie . Jak tam z Jasmine ? - zapytałem .
- Jestem w niebie , jest cudowna . - rozmarzył się chłopak . : D
- Chrisiak się zakochał .. - uśmiechnąłem się cwaniacko .
- Żebyś wiedział . :D Jak tam z Rose ?
- Świetnie , nie potrafie tego opisać . Kocham ją , noramlnie miłość od pierwszego wejrzenia ..

I tak pogrążyliśmy się w długiej rozmowie . Po paru godzinach gadaniny z "aparacikiem" , poszedłem wypatrywać mojej panny . Rozmawiała z Jasmine . Nie chciałem im przeszkadzać , więc usiadłem na kanapie i przyglądałem się tancerzom na parkiecie . Gdy Moja Kobietka była już wolna , chciałam z nią pogadać , potańczyć i wogóle . Niestety napotkałem Stacy i jej orszak .

- Cześć , Justinku . Zatańczysz ?
- Stacy , nie zatańcze z Tobą , dlatego że poprostu cię nie lubie . I nie chcę żebyś zepsuła to co jest między mną a Rose . - Gdy skończyłem , ta odrzuciła swoje blond loki i dyskertnie popatrzyła w stronę Rose . Stała odwócona i rozmawiała z Chrisiakiem i Jasmine , jej uśmiech , sprawiał że automatycznie w moim brzuchu pojawiały się motyle . Stacy miała tajemniczą minę , patrzyła na Rose i myślała nad czymś . Po chwili się przybliżyła i stało się ! Namiętnie mnie pocałowała , nie chciałem tego , bardzo nie chciałem .. Szybko się od niej odsunąłem i obrzuciłem złowrogim spojrzeniem .

* Oczami Rose * { W tym samym czasie }

Rozmawiałam z Chrisiakiem i Jasmine , ale w pewnym momencie Chrisowi i Jass zrzedła mina . Jasmine zrobiła się blada jak ściana . Nerwowo chwyciła moją ręke i skierowała się w stronę drzwi .

- Musimy iść .
- Jass , co się stało ?! Gdzie idziemy ? A Justin ? - Mówiąc to wyrwałam się z jej uścisku i odwróciłam w stronę mojego ukochanego . Gdy to zobaczyłam myślałam że to żart .. Justin właśnie całował się ze Stacy ! Łzy napływały mi do oczu , poczułam się zraniona . Patrzyłam na nich , ale Justin się od niej oderwał . Wiedziałam że nic do niej nie czuję , ale jednak on ją pocalował ! Gdy łzy bez ustanku spływały po moich policzkach , Justin zerknął na mnie przepraszającym wzrokiem i podszedł bliżej . Ja tym czasem nie chciałam go słuchać . Poprostu uciekłam ..

* Oczami Justina *

Rose widziała . Jestem idiotą .. Wszystko zepsułem . Postanowiłem z nią pogadać . Chciałem to zrobić teraz , w tej chwili . Ale gdy do niej podszedłem , ona poprostu uciekła . Nie dziwie się .. Kto by chciał rozmawiać z kimś takim jak ja ?

* Oczami Rose *

Dobiegłam do drzwi , otworzyłam je . Wbiegłam do pokoju i zmaknęłam się na klucz . Oparłam się o drzwi i bezwładnie się po nich osunęłam . Płakałam przez długi czas . Usłyszałam lekkie pukanie . Wstałam i otworzyłam drzwi . Stał w nich Justin . Popatrzyłam na niego i zatrzasnełam przed nim drzwi .

- Rose ..
- Poprostu wynoś się ! - krzyczałam przez płacz .
- Pogadajmy ! Proszę , wyjaśnie ci . !

Nastała głucha cicza . Zastanawiałam się co mam zrobić . Ale niewiem co mam zrobić .. Kocham go , ale teraz moje serce przepełnia nienawiść ..


___________________________

I Jest ! Przepraszam że musieliście czekać . < 3. Mi się podoba , Wam też mam nadzieję . Proszę o Komentarze < 3333. Love You < 33 ; * 15 Komentarzy = Next !
15.07.2011 o godz. 18:30
GreenTea
Love Story ..
O mnie: Zapraszam do komentowania !
statystyki